Inez Pfeifer: Jeśli wykorzystamy cały nasz potencjał, wynikiem nie trzeba będzie się martwić

W ubiegłym sezonie była blisko awansu do I ligi z drużyną Grupa Azoty PWSZ Tarnów. Teraz cel jest ten sam, zmieniła się tylko drużyna. Z Inez Pfeifer, jedną z liderek ECO UNI Opole, rozmawiał Marek Świerczyński.

Zakończyłyście występy w 2016 r., jak podsumowałabyś wasze wyniki?

Lepszego zakończenia roku nie mogłam sobie wymarzyć, w końcu kończymy go na pierwszym miejscu. Bardzo się cieszę, ze pomimo kontuzji, które się wdarły do naszego zespołu, byłyśmy w stanie utrzymać najwyższą lokatę.

W ostatnich meczach porażka i dwa zwycięstwa, ale dostałyście też „prezent” od rywalek co pozwoliło Wam ponownie objąć pozycję lidera. Czy miejsce w tabeli jest w tym momencie istotne?

Każdy mecz z ostatnich trzech kolejek, był poniekąd dla naszego zespołu sprawdzianem, bo grałyśmy z najlepszymi drużynami w naszej grupie. Uzyskanie pozycji lidera w takim momencie jest naprawdę budujące dla zespołu. Poradziłyśmy sobie z presją i do następnych spotkań podejdziemy z większym luzem psychicznym, dlatego uważam, że pierwsze miejsce będzie miało ogromny wpływ na naszą grę.

Jakbyś miała przeanalizować wszystkie mecze po kolei, który był w waszym wykonaniu najlepszy, a który najsłabszy i dlaczego?

Uważam, że najsłabszym meczem naszego zespołu było spotkanie ze Świdnicą, które przegrałyśmy na swoim terenie. Był to mecz naszych błędów, których popełniłyśmy mnóstwo w każdym elemencie. Na szczęście wyciągnęłyśmy wnioski i taki mecz nie powinien mieć miejsca. Najlepsze spotkanie rozegrałyśmy w rundzie rewanżowej z Częstochową. Uważam, że wtedy cały zespół zagrał bardzo dobrze, nie było żadnego słabego elementu, każda wywiązała się ze swoich zadań na boisku.

W zależności od pomysłu trenera, grasz jako przyjmująca lub atakująca. Gdzie czujesz się lepiej?

Na pozycji przyjmującej gram nieco dłużej, dlatego na niej czuję się swobodniej i zdecydowanie jestem bardziej pewna siebie w ataku, a tego troszeczkę brakowało mi na prawym skrzydle.

Niezależnie od pozycji na jakiej grasz, jesteś jedną z liderek drużyny, poza tym od kilku tygodni pełnisz rolę kapitana. Jak czujesz się w tej roli, czy odczuwasz dodatkową presję i czy przed przyjściem do Opola spodziewałaś się, że przypadną Ci takie zadania do spełnienia?

Przede wszystkim zostanie kapitanem takiej drużyny, to dla mnie zaszczyt. Nie odczuwam żadnej presji z tego tytułu, ponieważ ani dziewczyny, ani trener takiej nie narzucił, a ja po prostu robię swoje. Czy przed przyjściem spodziewałam się tego? Raczej nie.

Grałaś wcześniej w kilku klubach m. in. w Tarnowie, który w zeszłym sezonie walczył o awans do I ligi. Jak na tle swoich poprzednich drużyn ocenisz organizację, poziom sportowy i atmosferę w ECO UNI?

Tarnów jest bardzo dobrze zorganizowanym klubem, odchodząc stamtąd wydawało mi się, że każdy drugoligowy zespół będzie miał ciężko temu dorównać, ale nic bardziej mylnego. Dzięki takim sponsorom jak ECO [Energetyka Cieplna Opolszczyzny – przyp. aut.] czy Uniwersytet Opolski organizacja stoi na bardzo wysokim poziomie. Pod względem sportowym drużyna z Opola wydaję mi się mieć największy potencjał ze wszystkich, z którymi miałam szansę dotychczas współpracować, a atmosfera jest adekwatna do wyników. Bardzo dobrze się tu czuję.

Ze wspomnianego Tarnowa masz doświadczenie i wiedzę o tym jak trudna jest droga do awansu. Co będzie Wam szczególnie potrzebne w tym sezonie?

Chyba wiara w swoje możliwości i pewność siebie na boisku. Potencjał jest, najważniejsze, to umieć go wykorzystać, jeśli to zrobimy, o wynik końcowy się nie boję.

W tabeli Waszej grupy wyłoniła się pięciozespołowa czołówka, która będzie walczyć o cztery miejsca w play-off. Czy masz swój typ, z kim najlepiej byłoby zagrać?

Kalkulowanie w takiej kwestii to ostatnie czego bym się podejmowała. Uważam, że nasz zespół jest gotowy, aby zagrać i wygrać z każdym z tych zespołów. Natomiast gdybym faktycznie musiała dokonać wyboru, to wybrałabym Częstochowiankę, pomimo tego, że jest to bardzo dobrze ułożony zespół, nam się bardzo dobrze nimi gra [W rundzie zasadniczej dwa zwycięstwa po 3:0 – przyp. aut.]. Czujemy grę tych przeciwniczek i potrafimy jej zapobiec.

Jak udaje Ci się łączyć studia z wyczynowym sportem i czy uważasz, że takie rozwiązanie jak ligowa drużyna przy uczelni to dobry pomysł?

Uważam to za świetny pomysł z obustronnymi korzyściami. Uczelnie są promowane nie tylko dzięki nauce, ale i na arenie sportowej. Zawodnicy mają szansę rozwoju sportowego i umysłowego, dzięki możliwością studiowania. Mam to szczęście, że uczelnie są przychylnie nastawione do sportu i da się to wszystko ze sobą pogodzić, dla chcącego nic trudnego.

Rozmawiał: Marek Świerczyński

Witryna, którą obecnie przeglądasz, wykorzystuje pliki cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych. Więcej informacji >>

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close