– W zeszłym sezonie po wycofaniu się zespołu z Polic, trafiłaś do Opola. Jak wspominasz te ostatnie pół roku?

– Ktoś, kto obserwował moją karierę z boku, mógł powiedzieć, że trafiając do drugiej ligi zrobiłam ogromny krok w tył. Niestety w tamtym momencie też tak myślałam. Byłam załamana. Przez to, że dość późno zaczęłam grać w siatkówkę – mniej więcej w liceum – miałam ogromne braki w technice.  Okazało się, że zespół Uniwersytetu Opolskiego prowadzony przez trenera Patryka Fogla jest najlepszym miejscem, do którego mogłam trafić. Patrząc z perspektywy, jestem bardzo szczęśliwa, że właśnie tak się stało.

– Powróćmy na chwilkę do meczu z Tarnowem w turnieju finałowym. Zostałaś MVP spotkania, co wtedy czułaś ?

– Dawno nie byłam doceniona w meczu. W Policach nie było przyznawanych statuetek dla najlepszej zawodniczki. Później po rozpadzie klubu przez ponad miesiąc nie dotykałam piłki i już w Opolu ciężko było mi po takiej przerwie wrócić do jakiejkolwiek formy. Udało się to właściwie osiągnąć pod koniec sezonu. Dopiero wtedy poczułam się pewnie na boisku i zostałam wyróżniona, co było idealnym przypieczętowaniem – mam nadzieje -mojego najcięższego sezonu w całej karierze.

– Czym dla ciebie była gra w turnieju finałowym o wejście do I ligi ?

-Można by pomyśleć, że jak już ktoś grał na wyższym poziomie, to takie mecze w drugiej lidze nie będą niczym nadzwyczajnym. Nic bardziej mylnego, dla mnie te mecze miały ogromną wagę. Ze stresu już tydzień przed finałami nie mogłam spać po nocach.

– Przed przyjściem do UNI grałaś w I lidze, jednak patrząc te kilkanaście miesięcy wstecz była to inna liga niż zapowiada się teraz…

– Pierwsza liga zawsze była zupełnie inna od drugiej, zawsze wydawało mi się, że trochę słabsza technicznie. Jednak ataki oraz zagrywka są nieporównywanie silniejsze. W tym sezonie drużyny pierwszej ligi uzbroiły się w zawodniczki doświadczone na parkietach ekstraklasowych i my również. Nas także należy się w tym sezonie obawiać, ponieważ możemy narobić niezłego bałaganu w lidze (śmiech) – mam takie przeczucia.

– Jakie cele stawiasz sobie przed nadchodzącym sezonem?

– Moje cele na ten sezon zbiegają się mocno z celami trenera. Chcę doszlifować każdy z elementów siatkarskiego rzemiosła, by móc wkrótce – może w przyszłym sezonie, może za dwa – zagrać na wyższym poziomie. Zaraz obok jest oczywiście jak najlepszy wynik drużyny w tabeli, na który chciałabym mieć duży wpływ.

– Dwa pierwsze spotkania przyjdzie wam zagrać na wyjeździe. Czy dla ciebie jako zawodniczki ma to znaczenie ?

– Wiem że na wyjeździe – zwłaszcza w przypadku kobiet – jedna i ta sama drużyna może zagrać zupełnie inaczej niż na swoim parkiecie. Będzie to dla nas wyzwanie, ale ja lubię wyzwania (śmiech) poza tym halę Krosna już znam i gra się w niej dobrze.

– Za wami pierwsze dwa tygodnie przygotowań, jak przebiega praca nad formą?

– U siebie widzę spore postępy i coraz większy głód gry na siatce, ataków oraz meczów. Po dwóch miesiącach przerwy cieszę się jak dziecko na każdy kontakt z piłką.

Witryna, którą obecnie przeglądasz, wykorzystuje pliki cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych. Więcej informacji >>

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close